Początkowo miało być tu ściśle tematycznie. Lublin. Mój jedyny, ukochany, od kołyski aż po grób. Aż tu nagle pach – i Gdańsk. No to może jednak Gdańsk. Żeby sobie pomóc jakoś go oswoić. Albo raczej siebie z nim.
Pomysł niezły, tylko kurczę co ze wszystkim innym. Co z rozkminami o życiu i śmierci, o Bogu i człowieku, o kulturze i naturze…
No i zaraz – to w grę wchodzi tylko duch i intelekt? A ciało to co? Ciało olewamy?
Szkoda by mi było tak się ograniczać. Będzie więc o Bogu, będzie więc o ludziach – i abstrakcyjnie, i całkiem konkretnie. Będzie o Gdańsku, będzie o Lublinie, a do tego jeszcze o stu innych miastach. Zwycięstwa i wtopy w walce o szczęście, codzienne podjary i łzy też czasami. I święty Tomasz, i zmywanie garów. I jeszcze hipsterska kawa ze Starbunia.
Życie po prostu.
Po prostu i aż.